Mam wrażenie, że coraz więcej osób ma potrzebę powiedzenia czegoś bez strachu, że zaraz dostaną bana. W tych niezależnych społecznościach to się faktycznie dzieje. Można poruszyć tematy polityczne, światopoglądowe, społeczne – bez nerwów, że coś zaraz zniknie.
Temat piractwa w grach też często tam wraca. Pamiętam czasy, kiedy się tym chwaliło. Teraz to trochę obciach, a raczej temat tabu. Ale na takich wolnych platformach ludzie rozmawiają o tym szczerze – nie tylko „czy ściągasz”, ale „dlaczego tak to wygląda dziś”. I to jest spoko.
Odnośnie wolności – zaczęłam obserwować, jak różne platformy podchodzą do kontrowersyjnych treści. Na jednej z nich był wątek o filmach z wypadkami – niewątpliwie z ostrzeżeniem, lecz dostępny. W komentarzach masa ciekawych opinii o etyce, granicach i świadomości społecznej. Takie rzeczy nie przejdą w mainstreamie.